Blog > Komentarze do wpisu
Terror mówienia, "jest mi przykro"

Szczerze mówiąc, nie rozumiem zupełnie, skąd taka nienawiść do samej koncepcji "żałoby narodowej", że niektórzy od wczoraj wydają się mówić i pisać tylko o tym. Jest to o tyle dziwne, że, warenagara, czy nie jestem hejterką, opłacaną za judaszowe srebrniki z Brukseli za każde słowo antypolskiego jadu, które opuszcza moje jadowe zęby.

Czy nie jestem.

Krytyka żałoby narodowej wydaje się opierać przede wszystkim na tym, że nie potrzeba nikomu kolejnej "szopki". Uważam, że to kompletnie absurdalne: żałoba bowiem jest "szopką" i "przedstawieniem" z definicji: jest kulturalnie uwarunkowanym rytuałem, który pomaga (czy też: ma pomagać) ludziom, którzy stracili kogoś bliskiego pogodzić się z jego lub jej śmiercią. Już w tym momencie ktoś, kto kompletnie nic nie rozumie, mógłby się pytać, czemu żałoba ma koncentrować się na pozostałych przy życiu, skoro najprawdopodobniej to zmarły bądź zmarła cierpieli najwięcej, umierając: trudno wyobrazić sobie cierpienie większe niż to, które kończy się śmiercią (bądź jej towarzyszy). Takie pytanie brzmi tak samo niemądrze, jak pytania o "szopkę", do których nawiązałam wcześniej, ktoś jednak musiał jej kiedyś zadać (zobaczcie, jacy ludzie są głupi!), bo spektakl żałoby faktycznie zazwyczaj nawet teraz udaje, że kręci się dookoła osoby zmarłego, nie zaś tych, którzy go przeżyli, nie trzeba jednak wielkiej przenikliwości, żeby przejrzeć to niewielkie, nieszkodliwe kłamstwo.

Krótka odpowiedź na pytanie, po co "szopka", brzmi więc: bo umarli ludzie. Wiąże się to z potrzebą wykonania wielu gestów, z których niektóre są puste, niektóre autentyczne, inne fałszywe. Nikt nie wymaga od nikogo, żeby naprawdę było mu przykro, kiedy gdzieś daleko umierają ludzie, których nigdy nie widział i których nawet imion nie zna (co tylko bardziej oddala te martwe, poskręcane ciała od człowieczeństwa: czym jest trup, który nie ma imienia?) - osobiście mogę tylko powiedzieć, że mi na przykład jest przykro - ale dorosły członek ludzkiej zbiorowości powinien na tyle przyswoić sobie zasady funkcjonowania w niej, żeby rozumieć, że musi *powiedzieć*, że jest mu przykro, nawet jeśli nie jest mu wcale nie tylko przykro ale w ogóle nic. Można nazwać to szopką, można nazwać to przedstawieniem, ale takie nazywanie tylko pokazuje, że mówiący bądź mówiąca nie rozumie czym jest, gdzie żyje, czym jest człowiek.

Żałoba zawsze jest spektaklem i nie ma w tym nic złego: tylko dzięki temu nadal spełnia swoją funkcję.

Drugie zastrzeżenie do wprowadzenia żałoby jest zazwyczaj takie, że przecież codziennie na drogach i w innych wypadkach ginie tyle i tyle ludzi, czemu wtedy nie ma żałoby, czy śmierć wielu ludzi ma być, pada ukryte pytanie, z tajemniczych powodów cenniejsza? Ponownie: wypowiadanie takich kwestii na głos w towarzystwie innych osób jest równoznaczne z przyznaniem się, że jest się robotem, którego soft jest o parę generacji przestarzały, obecnie bowiem wyposaża się nas w proste przystawki pozwalające na symulowanie i śledzenie nieskomplikowanych procesów myślowych innych ludzi.

Oczywiście, że śmierć wielu ludzi na raz jest czymś innym, budzi większy lęk, bo przypomina, że z wypadku mogą nie uratować się wszyscy. Kolizja pociągów to zresztą coś fundamentalnie innego niż wypadek samochodowy. Wypadek samochodowy jest w roku 2012 czymś prawie bardziej jak śmierć naturalna: nagle wyskoczył na nich zza rogu, nie mieli szans; wpadł w poślizg, każdemu mogło się przydarzyć; straciła panowanie nad kierownicą; ten drugi kierowca był pijany, świeć Panie nad jego duszą. Kolizja pociągów jest czymś daleko bardziej złowrogim: wsiadając do pociągu pasażer, a więc od tej pory potencjalna ofiara śmiertelna, traci bowiem całkowicie kontrolę nad swoim losem. Jego życie jest w rękach maszynistów i dyżurnych ruchu, między torami a zwrotnicą. Maszyniści z kolei wiedzą, że ich życie jest nie w czyichś rękach, ale zależy od skomplikowanej serii okoliczności, wśród nich sprawności systemu, widoczności, pogody, stanu zdrowia dyżurnej ruchu i tego, czy poprzedniego dnia nie zatruła się nieświeżym bigosem: bo pociąg może potrzebować dobrze ponad kilometra, żeby wyhamować.

Tylko człowiek bardzo głupi nie widzi oczywistej różnicy w poziomie lęku: a lęk nie jest niepotrzebny, lęk utrzymuje nas przy życiu.

Wreszcie, jak ostatni wymiotujący na studenckiej imprezie, kiedy wszyscy już wypili szklankę wody, porozmawiali o życiu i przyszłości, i posnęli, pojawia się oszczędnie bystry chłopiec, zawodzący, że OMG IMPREZĘ MI PRZEŁOŻYLI. Kochanie, kochanie, i wszyscy w podobny sposób oszczędnie bystrzy: czy nie wiecie, że wprowadzenie żałoby narodowej nie odwołuje waszych imprez, ale to organizatorzy według własnego uznania odwołują wasze imprezy? Rozumiem, że dla ektra hipst-factor można ponarzekać sobie, jak bardzo tragiczne śmierci obcych ludzi niszczą wam życie kulturalno-towarzyskie, na pewno wszyscy wasi trzynastoletni znajomi w skórzanych bransoletkach z Hot Topic będą teraz wiedzieć, jak bardzo jesteście hardkorowi, omg! Doświadczenie jednak podowiada, że celem hejtu warto czynić sprawcę bezpośrednio odpowiedzialnego za naszego niekorzystne położenie.

To właśnie częste wprowadzanie żałoby narodowej, która jest niczym innym jak wielkim spektaklem, w którym wielu ludzi na raz mówi, "jest mi przykro, że twoja matka nie żyje", w połączeniu ze zdrowym merkantylizmem może doprowadzić do wykształcenia się nowej, sensownej normy, w której mówienie, "jest mi przykro", nie będzie musiało wiązać się z panikarskimi, kiczowatymi komunikatami w mediach, zamkniętymi sklepami i odwołanym koncertem; słowem, do powstania Umiaru.

Uchyl trochę okno, babcia lubiła słoneczną pogodę.

poniedziałek, 05 marca 2012, sendai_a
Tagi: żałoba

Polecane wpisy

  • ***

    Jestem zajęta i nie ma mnie, więc w międzyczasie proponuję popatrzeć sobie na uroczy zwiastun " Hakuja-den ", pierwszego pełnometrażowego kolorowego japońskiego

  • -

    Przed trzecią randką dzwoni do ciebie i mówi, tylko nie wkładaj tej białej bluzeczki, strasznie grubo w niej wyglądasz. Przez ułamek sekundy myślisz sobie, co z

  • Wyznania

    Drogi Internecie stało się, czas się przyznać: nie umiem mówić miłych rzeczy. Dziesięć lat używania "uroczy", "rozkoszny" i "słodki" jako obelg wydało wreszcie

  • Jak pływać w żałobie

    Myśli, spokojne ostatnio. Przeżyte tragedie... Najgorzej jest jak komuś mówisz, że chcesz żeby zdechł i ta osoba umiera w męczarniach. Zostaje zamordowana. A by

  • Dziadek

    Lato 2014   W moim rodzinnym domu w Starogardzie pachnie drożdżówką. Mama wie, że ją lubię i gdy przyjeżdżam, to zawsze ją piecze. Taki przyjazdowy rytuał.

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
żałoba narodowa z nameste
Analiza zjawiska.... »
Wysłany 2012/03/06 08:52:58
Komentarze
2012/03/05 13:41:16
Bardzo ładnie i zgadzam się z częścią dotyczącą żałoby jak przedstawienia; z tym jednak, że aby to przedstawienie miało sens, musisz być zaangażowana emocjonalnie z nieboszczykiem.
Jakkolwiek sama tragedia jest nieco straszna, tym bardziej, że ostatnio sam trochę jeździłem na tej trasie, to nie jestem w stanie się wzruszyć nad losem martwych. Nie płakałem po papieżu, smutno mi było, gdy umarła Szymborska, ale kompletnie nic mnie nie łączy z ofiarami katastrofy. Nic o nich nie wiem. Nie wiążę z nimi żadnych emocji. Dlatego taka żałoba to szopka. To opakowanie bez treści.
-
czescjacek
2012/03/05 13:57:53
O ile rozumiem oburz na żałobę narodową, to on jednak jest o to, że to za mała tragedia na nią.
-
2012/03/05 14:24:32
bo to żałoba po taborze. skąd wziąć nowy?
-
2012/03/05 14:38:03
"Wypadek samochodowy jest w roku 2012 czymś prawie bardziej jak śmierć naturalna: nagle wyskoczył na nich zza rogu, nie mieli szans; wpadł w poślizg, każdemu mogło się przydarzyć; straciła panowanie nad kierownicą; ten drugi kierowca był pijany, świeć Panie nad jego duszą. Kolizja pociągów jest czymś daleko bardziej złowrogim: wsiadając do pociągu pasażer, a więc od tej pory potencjalna ofiara śmiertelna, traci bowiem całkowicie kontrolę nad swoim losem."

cudny sarkazm, dzieki :D
-
2012/03/05 14:55:12
Naprawdę ktoś uważa, że rytuały spełniają jakąś rolę poza sztafażem??? Zdziwionam.
-
inz.mruwnica
2012/03/05 15:15:00
Teoretycznie w oderwaniu to ty może masz i rację, ale misujesz jednego pointa: w tym konkretnym przypadku żałoba jest spektaklem na potrzeby telewizji, bo, nie oszukujmy się, poskręcane zwoje metalu i ciał są bardzo atrakcyjne wizualnie. I obuż jest na to, że Komorowski wykonujący rozkazy TV Paniki odbiera nam możliwość jakiejkolwiek żałoby. Pozostaje tylko wkurw na inflację wzruszeń i pełzającą taniość. W sumie to to jak miałka jest ta żałoba narodowa pokazuje jak bardzo nie ma czegoś takiego jak naród polski. Duże ilości ludzi używających podobnie brzmiących słów. To wszystko.
-
2012/03/05 23:33:23
Przeczytałem wczoraj kondolencje bodajże ministra spraw zagranicznych Niemiec - napisał, że jest przerażony rozmiarem katastrofy i łączy się w bólu itd. A hekatomba po tsunami w Japonii w zeszłym roku? Jak musiał być przerażony wówczas. Jak to przeżył w ogóle, takie przerażenie. Tysiące vs 16. Nie jestem przeciw żałobie, ale mam świadomość, że jest to rozdmuchane przez TVN24, które tym się żywi.
-
2012/03/06 16:37:05
To nie kwestia samej żałoby narodowej, ale jej częstotliwości. To podobno wspólna cecha państw postkomunistycznych. U nas to zdaje się wychodzi jedna żałoba na rok od '89.
-
2012/03/07 18:28:01
No ale żałoba jest potrzebna pojedynczemu człowiekowi, bo on realnie odczuwa żal po stracie, potrzebuje (pustego bądź nie) rytuału żeby go jakoś ogarnąć. Żałoba narodowa sugeruje poniekąd, że mamy jakąś Wspólną Narodową Psychikę i jako Naród tego rytuału potrzebujemy.