Blog > Komentarze do wpisu
coś czego nigdy nie będę rozumieć

lo, oto zatroskana Matka Sześciorgu z Troska spogląda na małżeństwa zagrożone Rozpadem, zaczynając od b. efektownego cytatu, który pozwolę sobie:

"Małżeństwo jest dzisiaj bardzo zagrożone. Nie jakieś obce, w innym kraju, województwie, ale właśnie moje i twoje” – powiedział dr Mieczysław Guzewicz - doktor teologii biblijnej i konsultor Rady ds. Rodziny Konferencji Episkopatu Polski (...)"

To jak, cytat z gatunku samonapędzających się: czytelniczka wydaje z siebie przez chwilę bulgoczący odgłos podobny do sygnałów dźwiękowych emitowanych przez najedzone niemowlęta, blednie lekko na myśl o małżeństwie "moim i twoim" (po moim trupie, ale lepiej twoim, negl) i idzie dalej: jest piękny dzień, kolejny atak na rodzinę i tradycję zakończony sukcesem, w Brukseli już szykują kontyngenty okupacyjne, dos-ko-na-le.

Troska jednak ma to do siebie, że nigdy nie kończy się na jednym cytacie:

Są kraje, w których małżonkom niezwykle trudno się rozwieść, najpierw rzuca się im „koła ratunkowe” – są obowiązkowo kierowani na mediacje. Małżeństwa wspiera się ustawowo przy pomocy narzędzi prawnych.

O, radości, święta przyszły wcześnie w tym roku. Tu jednak pojawia się to, czego nie rozumiem tak bardzo, że jak patrzę na pochylających się z troska na Rodzinę i czekające na nią Zagrożenia, to aż sama nie wiem, jak nazwać uczucie głębokiej alienacji, wiosennej radości i gorzkiej pogardy?

Siódmy zmysł!

Jeśli bowiem małżeństwo zagrożone przez Cywilizację Śmierci i jej Czterech Jeźdźców: Rozpustę, Rozpasanie, Permisywizm i Związki Partnerskie jest tak cenne i wyjątkowe, to czemu utrudnia się kończenie małżeństw a nie ich zawieranie? Żeby zawrzeć małżeństwo przeciętnej parze heteryków, od strony formalnej, potrzebne jest mniej więcej to samo co przy zakupie flaszki: dowód osobisty. Czemu tradycyjne, biblijne małżeństwo nie jest trudniejsze do nabycia niż flaszka?

Dalej: wsiadając do pojazdu, kierowca musi liczyć się z tym, że zatrzyma go randomowo policja i sprawdzi, czy nie nie znajduje się pod wpływem alkoholu; jeśli znajduje się, zostanie ukarany. Czy osoby zawierające małżeństwa są poddawane kontrolom na obecność alkoholu we krwi, najpierw przed wejściem do USC a potem randomowo w trakcie małżeństwa? Nie? W takim razie czemu? Czy tradycyjne, biblijne małżeństwo nie jest czymś ważniejszym niż zwykłe prowadzenie samochodu?

Dalej: znowu kierowca, jeśli zrobi coś niemądrego na drodze, raczej może liczyć, że przyjdzie policja i zabierze mu pieniądze, punkty karne, prawko a wreszcie wolność przemieszczania się z miejsca na miejsce również pieszo. Czemu żadna władza nie czuwa nad świętością Tradycyjnego, Katolickiego Małżeństwa? Gdzie mandaty za nieodebranie dzieci ze przedszkola i zdradę? Gdzie punkty karne za niewynoszenie śmieci? Czemu nie jest odbierana wolność pozostawania w małżeństwie na własnych dwóch nogach i krześle w przypadku na przykład uderzenia małżonki? Czy tradycyjne małżeństwo nie jest czymś ważniejszym, o poważniejsztch konsekwencjach społecznych niż prowadzenie samochodu?

 Dalej: jeśli chcę zostać, na przykład, tłumaczką, będę musiała przypuszczalnie skończyć jakieś studia, być może nawet zdać jakieś egzaminy językowe poza studiami. Czy para heteryków, zawierająca małżeństwo, nie podejmuje znacznie poważniejszej decyzji niż decyzja o zostaniu tłumaczką? Czemu wobec tego nie muszą studiować co najmniej 4-5 lat i zdawać egzaminów na koniec każdego semestru? Czy powołanie do małżeństwa nie jest czymś piękniejszym i wznioślejszym niż powołanie do tłumaczenia oferty handlowej firmy sprzedającej liczarki monet?

Czemu tak łatwo zawrzeć małżeństwo, jeśli jest takie ważne, i czemu tak ciężko je zakończyć, jeśli jest takie ważne: czy Tradycyjne, Biblijne Małżeństwo nie powinno byc bardziej elitarnym klubem dla wąskiej grupki 20-30 tysięcy katolików, najlepiej tylu, ilu prenumeratorów ma "Fronda", podczas gdy reszta ludzi robi sobie, co chce?

oh wait

No i potem:

Najdoskonalszym obrazem małżeństwa jest Święta Rodzina. Mąż i żona, poprzez udzielany sobie sakrament małżeństwa, mają obowiązek i wielką szansę na piękną miłość, jeżeli do swojego związku zaproszą Jezusa Chrystusa.

Umm, nie wiem, czy wszystkie rodziny oparte na Tradycyjnym, Katolickim Małżeństwie będą miały szanse pozyskać, pardon, ~*zaprosić*~ Jezusa do swojego związku, a jeśli nawet, to pewnie nie tą samą drogą, co Święta Rodzina, lol, ale Mam Nadzieję i modlę się za was, chociaż jesteście skazani na totalną klęskę oraz, like, srsly, zamiast zapobiegać rozwodom powinniście zapobiegać małżeństwom(1).

Bo nic tak nie cieszy jak ludzkie nieszczęście.

(1) Proponuję prosty zestaw testowy dla potencjalnych małżonków:

- czy umieją zawiązać sznurówki

- czy umieją włączyć piekarnik

- czy umieją zrobić sobie herbatę

- czy umieją rozwiązać prostą krzyżowkę

etc.

środa, 02 listopada 2011, sendai_a

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2011/11/03 10:43:11
"Najdoskonalszym obrazem małżeństwa jest Święta Rodzina.

Fronda propaguje in vitro! Zda się, że Cywilizacja Śmierci rzeczywiście jest ostatnio w (kotr)ofensywie.
-
2011/11/03 11:02:21
Ech, idealny wzorzec małżeństwa - nie sypiają ze sobą, w zasadzie trudno stwierdzić że cokolwiek robią ze sobą (trochę info o Marii a Józef od razu znika z horyzontu, znaczy się że szlajała się bez niego), ona zachodzi w ciążę z bógwiekim, ale na pewno nie z nim. Potem jeszcze jakieś czary mary mówią im że ich jedyne dziecko zostanie załatwione przez Rzymian w sposób zarezerwowany dla najgorszych mętów społecznych a oni to przyjmują nawet lepiej niż Terlik perspektywę zastrzelenia swoich pociech przez wrażego okupanta w trakcie Kolejnego Wielkiego Zrywu Narodowego Skazanego Na Porażkę W Piątej Sekundzie Od Rozpoczęcia.
Negative. Negative...
Bytw, czy stanowiska jeźdźców są już obsadzone? Bo jeśli się zwolni miejsce, mogę wziąć fuchę jako Rozpasanie. Gdzie wysłać CV?
-
vauban
2011/11/03 20:56:31
Hello-u, ciociu kochana, to jednak troszeczkę nie tak. Znaczy, wprawdzie pierdolenie o Szope-, wait, o Sakramencie Małżeństwa i tworzeniu Idealnej Rodziny Chrześcijańskiej niewarte są czasu, przeznaczanego na ich lekturę, to Kult Śmierci nieco utrudnia heterykom, bądźmy uczciwi.
Dla Kultu Śmierci małżeństwo na dowód osobisty nie jest żadnym małżeństwem. To zwyczajny konkubinat, bo USC nie ma BOŻEJ MOCY UŚWIĘCAJĄCEJ związek. Dzieci z małżeństwa cywilnego traktowane są jak nieślubne, o czym przekonał się dobitnie mój kolega z licealnej ławki, kiedy wpadł na idiotyczny pomysł zostania księdzem a w tym celu wstąpienia do seminarium duchownego. Usłyszał, że nie należy mu się bilet wstępu, poszedł po rozum do głowy i został kanarem. Jeden: historyczne.
Dalej, wciąż nie jest łatwo. Aby dostąpić łaski, należy odbyć sześciotygodniowy kurs przedmałżeński. Odbyłem (chociaż przyznam się, oszukiwałem i podrabiałem podpisy prowadzących na liście), i było to kilka całkowicie straconych wieczorów w cuchnącej grzybem salce katechetycznej, podczas których dowiedziałem się m.in. o doskonałej doskonałości Watykańskiej Ruletki, przez wiernych zwanej metodą Ogino - Knausa. Dziękuję, postoję, ja tylko dwa przystanki.
To nie koniec, nawet nie początek. Początek jest w biurze parafialnym. Urzędujący proboszcz przyjmując zlecenie zawarcia ślubu przeprowadza wywiad pogłębiony z nupturientami, osobno z płcią A i płcią B. Pada tam intymne pytanie o wcześniejsze pożycie płciowe (skutkujące w księdze parafialnej adnotacją o nupturiencie "virgo/deflorato"), pytanie o zamiar wychowania dzieci w wierze w Kult Śmierci, oraz żądanie deklaracji o "przyjęciu Życia Napoczętego jakim by nie było", na piśmie.
Muszę się przyznać, że o byciu virgo oboje z - wtedy przyszłą - żoną gładko zełgaliśmy, przeciwko wychowaniu ze znajomością, czym jest Kult także nie miałem problemu (już ja bym wychował...), o tyle na żądanie rozmnażania za wszelką cenę zareagowałem nieasertywnie i palnąłem proboszczowi wykład z zakresu antropologii kulturowej. Zupełnie zbędnie, bo najwyraźniej nie przyjął go do wiadomości, natomiast jego stosunek do mnie znacznie się pogorszył, ale na koniec wyraził nadzieję, że nauki przedmałżeńskie zmienią mój punkt widzenia i przyłożył pieczątkę. Not. Gdyby znał prawdę, byłby zapewne rozczarowany.
Do tego dochodzi kwestia finansowa, za pieniądze ksiądz się modli. W moim miasteczku głośny był wtenczas casus proboszcza kościoła garnizonowego, który ściągnął na siebie gniew kolegów po fachu, bo stosował dumpingowe ceny (1200 co łaska), przez co do jego oddziału firmy walił sznur klientów, omijających sąsiednią konkurencję (over 2k mile widziane). W moim przypadku, miałem argument, którego nie pokonała żadna pazerność - mianowicie prawdziwego kapłana z bliskiej rodziny, którego życiową ambicją było mnie połączyć więzami sakramentalnymi, po tym jak ubiegł go w ochrzczeniu mnie jego rodzony brat. Tak, tak, miałem dwóch stryjów - księży, co położyło się pewnym cieniem na mojej biografii, nie mam zamiaru tego ukrywać. Zatem, szczęśliwie skończyło się na symbolicznej kwocie 200 PLN, co jak za wynajem ładnego lokalu na godzinę z muzyką nie wydaje mi się ceną szczególnie wygórowaną, ale też i nie za niską.
Nie ma lekko! Zanim dostanie się upragnioną kartę wędkarską, trzeba się trochę nachodzić. A tu, o zgrozo, miałoby się dostawać dokument bez tego wszystkiego? Mowy nie ma, cioteczko. Tak po prostu nie można.

-
2011/11/04 00:00:20
Ale po coś ty ten ślub kościelny w ogóle brał?
-
vauban
2011/11/04 00:02:35
Ja? Trzeba było uspokoić konserwatywną rodzinę, co w tym osobliwego? Powszechna dolegliwość bolandzka.
-
2011/11/04 00:20:49
@vauban

Istnieje ślub za indultem (zgodą biskupa). Czyli moja Żona poślubiła w stosownym obrządku takie bezbożne ladaco, jak ja. Bez nauk (Ona ma chyba maturę z religii), bez wypytywań itd. Osoby postronne mogą nawet nie zauważyć, bo ja Żonie ślubuję tak samo, tylko potem nie proszę mocy niebieskich o pomoc (zresztą ksiądz zabrał mikrofon, pewnie żeby jakiś przejęty bezbożnik nie poleciał z przysięgą za daleko).
Jedyny minus, parafa na wychowanie potomstwa po katolicku.
Ale ja w młodości wziąłem pierwszego wafla, rower i resztę sobie darowałem bez jakiejś specjalnej traumy, więc będzie OK.
-
lemingarnia
2011/12/19 22:59:01
grudzień w pełni, niektórzy czytelnicy tego bloga są poważnie uzależnieni od lektury i bez regularnej dawki hejterzenia zaczynają się robić prawie dobrymi ludźmi, to niebezpieczne społecznie i szkodzi na cerę.