Blog > Komentarze do wpisu
Lubię kiedy kobieta

...rozwija swoje pasje. - rozwija swoje pasje w taki sposób, że nie są pierwszą rzeczą, jaka przychodzi mi do głowy, kiedy mówię o naszym związku,

...otwiera mi drzwi do samochodu. - uważa mnie za dostatecznie kompetentną, żeby powierzyć mi kluczową dla nas i naszego związku kwestię otwierania drzwi samochodu w możliwie najbardziej efektywny sposób. Lubię też, kiedy samochód i jego drzwi nie są drugą rzeczą, jaka przychodzi mi do głowy, kiedy o niej myślę,

...podpala dwa papierosy i jeden wkłada mi do ust. - pamięta, że nie palę,

...mocno mnie przytula i nie chce puścić. W ogóle lubię przytulasów. Takich ciepłych, szczelnie ściskających. - rozumie, że nie musi zakleszczać się dookoła mnie 24/7, żeby być pewną naszego związku,

...rano wypuszcza psa, jeśli wie, że ja się jeszcze nie obudziłam. - nie uważa, że elementarna ludzka przyzwoitość to coś, za co któraktolwiek z nas zasługuje na specjalne pochwały,

...jest adorowany przez inne kobiety. - wie że nasz związek jest wartościowy i nie potrzebujemy ciągłej walidacji otoczenia, żeby o tym pamiętać,

...Broni mnie w towarzystwie, nawet gdy nie mam racji. - wie, że nie będę czuła się zagrożona, jeśli powie mi, że się ze mną nie zgadza i szanuje mnie jako człowieka, który zrozumie, o co jej chodzi: jeśli nie miałam racji, to chciałabym przestać jej nie mieć, jeśli to kwestia różnicy gustów, to takie rzeczy nie są zagrożeniem dla naszego związku,

...wymyśla, że skończyły mu się papierosy bo wie, że chcę się po nie przejechać na skuterze. - nie musi wymyślać głupich pretekstów, jeśli wie, że chcę pożyczyć jej legosy albo inną zabawkę,

...zatrzymuje się na poboczu, jeśli zauważę jakiś ładny kadr w trakcie podróży. - nie uważa, że najtrywialniejsza na świecie uprzejmość, jaka należy się wszystkim bliźnim, to coś, za co którejś z nas należą się pochwały,

...słucha opowieści o moich facetach i sam opowiada o swoich kobietach. - nie czuje się zagrożona i nie musi wysłuchiwać moich ciągłych zapewnień, że jest fajniejsza niż wszystkie moje poprzednie kobiety,

...w ciemno zgadza się na moje prośby, bo wie, że nie poproszę go o nic, czego sam nie chciałby zrobić. - jest dorosłą i odpowiedzialną osobą i zgadza się w ciemno lub nie w zależności od wielkości prośby i rodzaju problemu, co więcej: czasami prosi mnie o rzeczy, których nie chce zrobić, i ja ją też,

...uśmiecha się do ludzi. - rozumie, że dorosła osoba musi się zachowywać jak dorosła osoba w towarzystwie i nie jest to żadnym specjalnym osiągnięciem,

...szanuje swoich rodziców. - nie uważa, że to, że nie jest żałosną bucką to z jej strony akt wyjątkowej łaski, jednocześnie pamiętając, że możliwe są tysiące powodów, żeby rodziców nie szanować wcale,

...przywozi mi prezenty z podróży. -j.w.,

...drapie mnie po plecach. - pamięta, że nie jestem naszym kotem,

...oddaje mi ostatnie sushi. - wie, że zdrowy związek nie powstaje na wątłych fundamentach tanich gestów,

...wychodzi z kuchni, kiedy gotuję. - ma rzeczy, które lubi i/lub umie gotować, jeśli nie, to chociaż zmywa naczynia i sprząta mi stół,

...dzwoni do mnie o 5 rano tylko dlatego, że jest mu źle albo smutno. - szanuje mój czas i pamięta, że w towarzystwie dorosłych ludzi nie dzwoni się bez zapowiedzi o 5 rano, o ile ktoś nie umarł,

...wyprzedza mnie na trasie i zatrzymuje się kilometr dalej, by łapać mnie na stopa. - raczej nie jest namiętną fanką kiepskich amerykańskich komedii romantycznych, a nawet jeśli jest, to nie próbuje ich odtwarzać IRL,

...wychwytuje z rozmów rzeczy, których nigdy nie robiłam i tworzy okazje, bym mogła ich spróbować. - nie widzi nic dziwnego w tym, że nawzajem traktujemy się jak ludzie,

...pamięta o tym, że nie lubię piwa a z pizzy wyjada mi oliwki. - nie uważa, że robi mi wielką łaskę, okazjonalnie zapamiętując moje upodobania, podobnie jak ja jej,

...rozumie, że chcę kilka dni pobyć sama lub z kumplami. - nie uważa, że muszę ją nosić na rękach za to, że nie jest rozkapryszoną sześciolatką,

...nie boi się mówić o dzieciach na pierwszej randce. - nie stosuje tanich chwytów z amerykańskich komedii romantycznych na pierwszej randce,

...zwalnia na trasie, jeśli się boję, że jedzie za szybko. - nie uważa, że za bycie elementarnie odpowiedzialną osobą należą jej się specjalnie pochwały,

...przyjeżdża do mnie bez zapowiedzi. - ma dość wyobraźni, żeby przed przyjazdem do mnie przynajmniej sprawdzić, czy jestem w domu,

...chodzi w koszulach. - umie się ubrać stosownie do miejsca i okazji,

...nie lubi zakupów. - do rozmaitych nudnych codziennych czynności, które muszą być rutynowo wykonane, podchodzi ze zdrową beznamiętnością,

...odpala mi zimą zamochód, by się nagrzał, zanim do niego wsiądę. - kiedy jedziemy razem samochodem, nie udaje, że wszystko, co w nim zrobiła, zrobiła tylko dla mnie,

...zleca mi skoszenie trawnika. - ustala razem ze mną, co która z nas robi, zamiast 'zlecać' mi rzeczy,

...kupuje lub zrywa mi kwiaty bez żadnej okazji. - miała dość wyobraźni, żeby krytycznie odnieść się do tezy lansowanej przez tanie amerykańskie komedie romantyczne, że kwiaty załawią wszystko,

...nie klei się do mnie podczas imprez. - robi podczas imprez to, na co obie mamy ochotę,

...sprawia, że jestem zazdrosna. - nie musi wzbudzać we mnie zazdrości, bo nie czuje się niepewnie (chyba że ma taki fetysz: nie mam nic przeciwko akomodacji),

...opowiada mi o swoich marzeniach. - rozmawia ze mną tak jak ja z nią, traktując mnie jak człowieka,

...nie boi się przy mnie płakać. - uważa za coś oczywistego, że będę ją traktować jak człowieka,

...jest szarmancki wobec wszystkich kobiet. - jest szarmancka wobec mężczyzn: podaje im ramię, otwiera drzwi, pomaga wsiąść do samochodu, potem śmiejemy się z nich razem,

...nie okazuje wyższości wobec nikogo. - nie jest biernie agresywna,

...umie się odnaleźć w każdym towarzystwie. - ma zasadniczo dość znacznie więcej niż 15 lat,

...nie przepada za kotami. - wie, że psy ślinią się i śmierdzą,

...pozwala mi za siebie zapłacić, ale sam gotów jest zapłacić za wszystko. - jest niepojebana, co przejawia się między innymi w tym, że w dyskusji o płaceniu słowo "POZWALAĆ" nie pojawia się wcale.

***

kontekst: LOL Segritta, ^szwedzki to the rescue 

wtorek, 14 czerwca 2011, sendai_a

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2011/06/14 23:41:59
omg so good on so many levels
-
2011/06/15 00:29:49
Oj jaka prześwietna notka, dobro, prawda i piękno.
-
2011/06/15 00:58:30
@notka
"rozumie, że nie musi zakleszczać się dookoła mnie 24/7, żeby być pewną naszego związku"

No c'mon, przecież kontakt cielesny, po to jest związek. Jakby komuś był potrzebny od czasu do czasu, to sobie można poradzić w różne inne sposoby.

"nie czuje się zagrożona i nie musi wysłuchiwać moich ciągłych zapewnień, że jest fajniejsza niż wszystkie moje poprzednie kobiety"

W'ogle pomijanie pornograficznego aspektu opowieści o swoich byłych to coś, co jest bardzo smutne. Przecież to jest bardzo pomocne w odgadywaniu pragnień, podniet. Również: może służyć stymulująco.

"nie uważa, że muszę ją nosić na rękach za to, że nie jest rozkapryszoną sześciolatką"

Element zazdrości. Violetta Villas ma o tym piosenkę.

"robi podczas imprez to, na co obie mamy ochotę"

Klejenie się do drugiej osoby wynika nie z racjonalololo, tylko z tego, że człowiekowi staje w mózgu.

"nie jest biernie agresywna"

Kiedy przecież to najlepsza metoda, żeby ogarnąć bucy, z którymi się wylądowało na popijawie.

Tyle biedauwag.
-
2011/06/15 02:51:46
no ale proszę ja was, uśmiechanie się do ludzi jako oznaka "dorosłego zachowywania się w towarzystwie"? lubię, kiedy uśmiecha się, kiedy jest szczęśliwa, a nie kiedy uważa, że "tak należy" i w'ogle #mamotymnotkę blog.krolowanocy.pl/dlaczego-jestes-taka-smutna/
-
2011/06/15 08:53:30
@notka
"rozumie, że nie musi zakleszczać się dookoła mnie 24/7, żeby być pewną naszego związku"
@eliwurman
No c'mon, przecież kontakt cielesny, po to jest związek. Jakby komuś był potrzebny od czasu do czasu, to sobie można poradzić w różne inne sposoby.

Mnie jest potrzebny kontakt fizyczny w dosyc ograniczonym zakresie, a takiego krepujacego nie cierpie.
To nie ma nic wspolnego ze zwiazkiem.

@notka "nie czuje się zagrożona i nie musi wysłuchiwać moich ciągłych zapewnień, że jest fajniejsza niż wszystkie moje poprzednie kobiety"
@eliwurman
W'ogle pomijanie pornograficznego aspektu opowieści o swoich byłych to coś, co jest bardzo smutne. Przecież to jest bardzo pomocne w odgadywaniu pragnień, podniet. Również: może służyć stymulująco.

Jak dla mnie to dwie rozne rzeczy i da sie je traktowac rozlacznie. Nie widze jakiegos wiekszego problemu z powiedzeniem, ze moj owczesny zrobil cos tam czy bylismy gdzies tam, ale w sumie po co? To bylo tak dawno temu, ze Pangea sie od tego czasu podzielila na mniejsze czesci.
Kwestie tego co sprawia mi przyjemnosc tez moge omowic tak "lubie gdy mnie smyrasz za uchem" a nie "moj byly odkryl, ze lubie smyranie za uchem i dobrze smyral".

A co do meritum - lubie male, nieuzyteczne pierdoly czy przejawy reumatyzmu w zwiazku, ale jesli bym miala paluszkiem pokazac, ktory zwiazek uwazam za bardziej mi odpowiadajacy i partnerski, ciocia ^astragalizo wygrywa o lata swietlne.
Inna sprawa, ze jeden lubi marchewke, inny wolowine i jesli wszyscy sie czuja szczesliwi, to nic mi do tego
-
2011/06/15 09:48:41
@...Broni mnie w towarzystwie, nawet gdy nie mam racji. - wie, że nie będę czuła się zagrożona, jeśli powie mi, że się ze mną nie zgadza i szanuje mnie jako człowieka, który zrozumie, o co jej chodzi: jeśli nie miałam racji, to chciałabym przestać jej nie mieć, jeśli to kwestia różnicy gustów, to takie rzeczy nie są zagrożeniem dla naszego związku,

to jest w ogóle bardzo przykre i bardzo a la proletariusze wszystkich krajów o smutnym dzieciństwie łączcie się. Bez względu na płeć, wiek, wykształcenie i orientację.
Poczucie obowiązku lojalności intelektualnej wobec partnera jest chyba bardziej powszechne niż fizyczna wierność.
-
2011/06/15 11:21:58
@Eli
no kaman, tam jest prawda, sporo takich rzeczy (np. "psy smierdza"), ktore trzeba traktowac jako "ktos lubi czerwony, ktos lubi niebieski" a nie jako "ideologiczny zamet w glowie Segritty", nie?

@Shigella
"Jak dla mnie to dwie rozne rzeczy i da sie je traktowac rozlacznie."
No, tez tak o tym myslalam: bo jak ktos sobie ma taki fetysz i tak lubi, to jasne, czemu nie, ale z drugiej strony u Segritty i w tym kontekscie to troche tak nie brzmialo, chociaz moze nadinterpretuje, ale ostatecznie, jak ktos woli to mozna to traktowac jako "jedni ludzie wola czerwony, inni niebieski" a nie "moj partner zachowuje sie prawie przyzwoicie, wiec zasluguje, zeby mu wystawic swiatynie".

@Krolowa nocy
Nie no, zgadzam sie, jak sie jest we dwoje, to jasne, ze usmiechanie sie z obowiazku jest strasznie chujowe i oczekiwanie, ze ktos sie bedzie usmiechal z obowiazku tez jest strasznie chujowe; chodzilo mi wylacznie o niezobowiazujaca oficjalna grzecznosc na zewnatrz, kiedy nie jest sie we dwoje i nie w kregu bliskich znajomych. Nie wiem oczywiscie, o co dokladnie chodzi tutaj autorce oryginalu, to zalezy troche czy wymienia tu sytuacje, ktora lubi (no to git, wszyscy lubia, jak ich partner/ka sie usmiecha chyba, nie?) czy ceche mezczyzny, ktora jej sie podoba (no to juz troche inaczej: bo w sytyacjach "na zewnatrz" dorosly czlowiek czesto wie, kiedy powinien sie usmiechac, a kiedy nie, a w sytuacjach prywatnych wymaganie ciaglego usmiechu to jednak straszna chujoza, zwlaszcza ze dalej mowi "nie wstydzi sie przy mnie plakac", wiec)

@Lemingarnia
"Poczucie obowiązku lojalności intelektualnej wobec partnera jest chyba bardziej powszechne niż fizyczna wierność."

Noale czemu tak, mozna sie przeciez kulturalnie nie zgadzac w jakies sprawie, nie rozumie ludzi ^^;
-
2011/06/15 12:24:17
jakie uadne.
-
2011/06/15 15:52:21
A co ja mam zrobić, jak odruchowo otwieram drzwi przed wszystkimi, niezależnie od płci i wieku? #urodzonyodźwierny #nowotwórnaodźwierniku
-
2011/06/15 18:36:41
Zapytałam dwie znajome mi osoby będące w związku czy mają "Poczucie obowiązku lojalności intelektualnej wobec partnera". Pierwsza reakcja jednej brzmiała: "Co kurwa...?!", jak wyjaśniłam, powiedziała, że absolutnie nie, niech sobie sam broni swoich poglądów. Druga poprosiła w mniej dramatycznej formie o zdefiniowanie, po czym powiedziała, że czasem wspiera partnera w kwestiach, w których się nie do końca zgadza, ale nie uważa, żeby to był imperatyw.

Ucieszyłam się, bo uzyskałam potwierdzenie, że to, że uważam to za coś dziwnego, nie jest odosobnioną opinią
-
2011/06/15 19:17:52
@Astrogalizo @krolowanocy

wyjaśnię na przykładzie (ale my wiemy, że nie rozmawiamy o naszych prywatnych anegdotach, tylko o tzw. średniej krajowej?): rozglądam się po kulturze masowej (myślę: tewe, myślę: fora kobiece i rodzicielskie) i algorytm jest mniej więcej taki: im wyższy stopień wewnętrznego zawłaszczenia, tym wyżej zewnętrznie jest oceniana jakość związku.
Zresztą kaman- czy cytaty z noci tego nie potwierdzają? Broni mnie w towarzystwie, wymyśla jazdę po fajki, żeby dać drugiej osobie pretekst do zerwania łań... przejażdżki, gdyż w dojrzałych związkach, jak wiemy, nie funkcjonuje pytanie wprost "mogę wziąć kluczyki?". Dalej są prośby w ciemno (lol i jednoczesnie O_O), piąta rano i łapanie stopa.
-
2011/06/15 22:06:43
Drobiazgowe wyliczanki oczekiwań wobec partnera/partnerki zapalają mi wszystkie światełka alarmowe -- ich zawartość jest już mniej istotna.

Patrz też:
www.youtube.com/watch?v=W7ZrBCY9ipI

Y.
-
2011/06/16 11:26:08
#intelektualnalojalność
Ja ze swojej strony muszę przyznać, że się z tym spotkałom, nie raz. W jednym przypadku na własnym podwórku, gdy zostałom zrugane przez swoją aktualną "parę", gdyż w dyskusji stanęłom po stronie przeciwnej. Objaśniono mi wtedy, że uprzejmość nakazywała w ogóle się nie odzywać, jeśli już słowa poparcia nie mogły mi przejść przez gardło.
Na szczęście i nieszczęście przegadaliśmy to sobie i wymóg 'intelektualnej lojalności' został wykreślony z kodeksu postępowania po obydwu stronach.

#nielubiekotow
Zastanawia mnie zawsze, że przeciwnicy psów mają konkretne zarzuty wobec tych stworzeń, podczas gdy przeciwnicy kotów potrafią conajwyżej powiedzieć, że koty są "wredne" (cokolwiek to znaczy) lub że się nie kleją do właścicieli (ta, akurat, powiedzcie to sierściuchowi który notorycznie zajmuje pół mojego łóżka).

#taniescenyzkomediimadeinusa
Nie no, jedna taka zagrywka raz na jakiś czas, pod warunkiem że zachowuje chociaż pozory oryginalności (tj. nie jest żywcem skopiowana z ostatnio widzianego filmu i nie zrobiło to 70 osób wcześniej) może być.

#kwiaty
A w ogóle skąd się wzięło przekonanie, że obdarowywanie kogokolwiek umierającymi fragmentami niejadalnych roślin cokolwiek załatwia? Nie jest to spisek kwiaciarzy aby?
-
2011/06/16 12:24:01
dobra notka. Fajnie, że chce Ci się skomentować takie przypadki.

@yzek. No takie zestawy to jeszcze luzik, ten link z youtube, to wiadomo, ale brak wymagań mógłby być bardziej alarmujący
-
2011/06/18 13:18:38
@chakravant
#kwiaty
A w ogóle skąd się wzięło przekonanie, że obdarowywanie kogokolwiek umierającymi fragmentami niejadalnych roślin cokolwiek załatwia? Nie jest to spisek kwiaciarzy aby?


W dodatku są to nie jakieś tam fragmenty; to są narządy płciowe. PRZYPADEK?